Analiza głosu i dykcji Jarosława Kaczyńskiego

Analiza głosu i dykcji Jarosława Kaczyńskiego

W dniu wczorajszym Jarosław Kaczyński wypowiedział się publicznie. Wielu z nas zna ten głos, wywołuje on aktualnie wielkie emocje – u mnie również, ale jako profesjonalna nauczycielka emisji głosu postaram się dokonań profesjonalnej i obiektywnej analizy samej emisji głosu oraz dykcji Jarosława Kaczyńskiego oraz jego ostatniego wystąpienia publicznego.

Analiza głosu i dykcji Jarosława Kaczyńskiego – głos

Niestety emisja głosu jest fatalna – nie można tutaj mówić ani o podparciu oddechowym, ani o rezonowaniu, ani o otwarciu krtani. Głos jest matowy, stłumiony. Krtań nie jest zaciśnięta, ale ze względu na brak ciśnienia wydychanego powietrza głos właściwie się nie niesie. Nie są wykorzystywane żadne przestrzenie rezonacyjne, głos wydaje się „rezonować”, a właściwie być tłumiony w policzkach. Barwa głosu jest nosowa, a przez to nieprzyjemna w odbiorze. Ponadto oddechy są bardzo płytkie i dobierane w dowolnych momentach, dosyć często, bez staranności o mówienie frazami, myślami czy zdaniami. Każde słowo wypowiadane jest oddzielnie, przez co wypowiedź nie jest płynna. Właściwie oceniając emisję głosu trudno odnieść się do konkretnych zagadnień, gdyż emisja głosu jest niedbała, nie występuje żadna świadomość pracy głosem i słychać, że głos nigdy nie był szkolony. Dodatkowo wiek również nie wpływa korzystnie na brzmienie głosu, a mówienie bez choć minimalnego odsłaniania górnych zębów sprawia, że następuje dodatkowe tłumienie.

Analiza głosu i dykcji Jarosława Kaczyńskiego – dykcja

Jarosław Kaczyński to przykład mocnego szczękościsku – żuchwa opuszczana jest dosłownie na minimalną odległość, by dźwięk został jakkolwiek artykułowany na głoski i można było mówić o mowie. Usta nie pracują – w języku polskim wiele głosek wymaga zaokrąglonego układu ust, jednak Jarosław Kaczyński nawet w minimalnym stopniu nie aktywizuje odpowiednio mięśnia okrężnego ust. Język również nie jest odpowiednio aktywny, co słychać w każdym jednym słowie. Pod względem dykcji najgorzej prezentują się głoski szumiące (sz cz ż dż) oraz głoski nosowe (szczególnie głoska ą w wygłosie). Podczas artykulacji głosek szumiących język nie ulega odpowiedniej pionizacji oraz nie ma staranności o tworzenie odpowiednich szpar między językiem a podniebieniem. Brak pokazywania zębów wpływa na utrudnioną artykulację głosek – zarówno samogłosek, jak i spółgłosek. Mowa jest bardzo leniwa, skrajnie flegmatyczna.

Analiza głosu i dykcji Jarosława Kaczyńskiego – ogólna ocena

Gdyby Jarosław Kaczyński poprosił o profesjonalną diagnozę głosu oraz dykcji z pewnością byłaby to jedna z najgorszych (pod względem wyniku) analiz. Niestety ciężko znaleźć coś pozytywnego w mowie poza tym, że głoski mniej więcej są zrozumiałe i można się domyśleć, jakie słowo mówca miał na myśli. Występują liczne niedokładności dykcyjne: czy zamiast trzy, dzisiaj zamiast dzisiaj, religijnom zamiast religijną (wyraźna nosowość na końcu), jes zamiast jest. Dodatkowo na negatywny odbiór wpływa częste mlaskanie, brak zmian intonacyjnych, odpowiedniej interpretacji, nie ma zróżnicowania tempa mowy, natężenia dźwięku mówionego czy odpowiedniego dostosowania tonu mowy do treści. Na końcu swojego przemówienia wzywa do walki, a słowa są wypowiedziane bez emocji. Postawa ciała podczas wystąpienia jest sztywna, nienaturalna, a dłonie przyciągają główną uwagę słuchaczy, którzy z pewnością zastanawiają się nad celem takiej „gestykulacji”, o ile w ogóle można mówić tutaj o gestach.

Analiza głosu i dykcji Jarosława Kaczyńskiego niestety nie wypada pozytywnie.

Nie oceniałam oczywiście treści wypowiedzi oraz moje osobiste poglądy polityczne nie miały wpływu na powyższą ocenę głosu i dykcji Jarosława Kaczyńskiego.

 

Fot. Gazeta Wyborcza (Facebook Pis)