Wiersze dykcyjne idealne do ćwiczenia jesienią

Ćwiczenia dykcyjne są podstawą do tego, by poprawić dykcję, w tym celu wykorzystujemy popularne łamańce językowe,wiersze i wierszyki dykcyjne.

Czy poezja idealnie nadaje się do ćwiczenia dykcji? A może chciałbyś potrenować mowę i przy okazji zachwycić się piękną, jesienną poezją? Nieważne czy uczysz się dykcji dla siebie, chcesz poprawić dykcję w rapie lub podczas śpiewania piosenek – ten post może pomóc poprawić swoją mowę.

Chcesz poćwiczyć swoją dykcję? Znudziły Ci się już standardowe: „chrząszcz brzmi w trzcinie” i „stół z powyłamywanymi nogami”? Lubisz poezję i czytanie wierszyków dykcyjnych dla dzieci Cię nie satysfakcjonuje?

 

Dzisiejsze propozycje tekstów dykcyjnych są idealne dla Ciebie;)

Pamiętaj, że podstawą jest prawidłowa artykulacja głosek.

Dziś potrenujemy głównie głoski ciszące (ś ć ź dź) i syczące (s c z dz).

Powodzenia;)

 

Jak nie kochać jesieni

Jak nie kochać jesieni, jej babiego lata,

Liści niesionych wiatrem, w rytm deszczu tańczących.

Ptaków, co przed podróżą na drzewach usiadły,

Czekając na swych braci, za morze lecących.

Czemu nachodzisz mnie, wiosno, wspomnieniem?

Tak wiele ważnych spraw mam do zachodu,

Zanim z mym cieniem zostaniemy sami.

Czemu mi rzucasz kamień do ogrodu

I mącisz moją rozmowę z ptakami?

Leopold Staff

 

Jak nie kochać jesieni

Jak nie kochać jesieni, jej barw purpurowych,

Szarych, żółtych, czerwonych, srebrnych, szczerozłotych.

Gdy białą mgłą otuli zachodzący księżyc,

Kojąc w twym słabym sercu, codzienne zgryzoty.

Jak nie kochać jesieni, smutnej, zatroskanej,

Pełnej tęsknoty za tym, co już nie powróci.

Chryzantemy pobieli, dla tych, których nie ma.

Szronem łąki maluje, ukoi, zasmuci.

Jak nie kochać jesieni, siostry listopada,

Tego, co królowanie blaskiem świec rozpocznie.

I w swoim majestacie uczy nas pokory.

Bez słowa na cmentarze wzywa nas corocznie.

Tadeusz Wywrocki 

 

Liście jesienne

Liście jesienne leżą po brzegach dróg, mieniąc się jedną połową tęczy.

Wyglądają jak rozsypane róże wszelkich barw.

W stawie drżą złote plamy. Rząd drzew odbija się w nim różnie: wierzba – mgłą siwą, czerwona leszczyna – skrzydłem motyla, topole – ciemnymi kolumnami.

Skośne marmurowe schody, prowadzące ku wodzie, odbijają się w głąb i w przeciwną stronę niż prowadzą, tworząc klin.

Zadarte liście wierzby płyną jak dżonki, wiatrem popychane.

Wysoko przelatujące samoloty suną przez głębinę jak czarne płotki, małą gromadą.

Woda żyje, drzewa budzą się dzisiaj.

Wieje bowiem wiatr, który różni się od innych jak chuchnięcie od dmuchnięcia.

Z głębi piersi natury płynie to serdeczne chuchanie: wiatr halny.

Kto jeszcze nie wypowiedział swojej miłości, zdradzi się z nią w taki dzień.

Oto jest niekalendarzowy powrót wiosny.

Wiosna – kaprys, wiosna – łaska.

Możemy się jej wszędzie i zawsze spodziewać, tej Wiosny Niezależnej, zarówno w zimie, jak i w setnym choćby roku życia.

Maria Jasnorzewska Pawlikowska 

 

Jesień

Jesień mnie cieniem zwiędłych drzew dotyka,

Słońce rozpływa się gasnącym złotem.

Pierścień dni moich z wolna się zamyka,

Czas mnie otoczył zwartym żywopłotem.

Ledwo ponad mogę sięgnąć okiem

Na pola szarym cichnące milczeniem.

Serce uśmierza się tętnem głębokiem.

Czemu nachodzisz mnie, wiosno, wspomnieniem?

Tak wiele ważnych spraw mam do zachodu,

Zanim z mym cieniem zostaniemy sami.

Czemu mi rzucasz kamień do ogrodu

I mącisz moją rozmowę z ptakami?

Leopold Staff

 

Przeczytaj również wiersze dykcyjne o deszczu;)